Moda na PRL powróciła już jakiś czas temu i niezmiennie ma się dobrze. Zarówno wzornictwo, jak i smaczki codzienności rodem z PRL to trend dobrze znany i święcący triumfy nie od dzisiaj. My również trochę mu ulegliśmy, dlatego zabieramy Was w krótką podróż sentymentalną po tamtej epoce, a właściwie naszych wspomnieniach z nią związanych, jak i po inspiracjach, które z tego okresu niejednokrotnie zdarza nam się czerpać.

prl01

Przyznajemy, to podróż po dość subiektywnie wyznaczonych szlakach, nie pozbawiona jednak charakterystycznych dla tamtych czasów absurdów, tak samo jak i przepełniona nostalgią za pozytywnymi stronami ówczesnej rzeczywistości. Bo i takie też były.

Smaki i smaczki (późnego) PRL

Dla nas to po prostu smaki dzieciństwa – uczniowski handel wymienny historyjkami komiksowymi z gumy „Donald”, podwórkowa gra w kapsle lub w gumę, kolorowe landrynki z Czechosłowacji i szpan na PEWEX-owską Barbie. I mleko w gustownych szklanych butelkach też pamiętamy, tak samo jak i obowiązkowe picie jego ciepłej wersji na dużej przerwie w szkole. Koszmar kożuchów towarzyszy nam po dziś dzień (fuj!).

prl02

Stół barowy z hokerami Vintage Coffee; Wieszak Capsule; Koszyk na wino Vintage

To także bardziej odległe wspomnienia, jak kartki na czekoladę (z prawdziwą mającą wspólną tylko nazwę), czy postoje przy zielonym saturatorze w trakcie sobotnich, rodzinnych spacerów po krakowskich Plantach. Ba, pamiętamy nawet szklanki wielokrotnego użytku na łańcuchu, lekko opłukiwane po każdym użyciu. Swoją drogą chyba już wtedy mieliśmy ciągotki do designu, bo dobrze kojarzymy, że szklanki były z grubego szkła i miały fajną formę. To były piękne dni… Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że miłe chwile w towarzystwie wody z saturatora, pitej ze wspólnej szklanki, grożą gruźlicą.

„Rejs” z „Misiem” w poszukiwaniu „Bolka i Lolka”

Wbrew temu, co niektórym zwykło się zdawać, poznawanie kina i telewizji, gdy się miało lat kilka i robiło się to w dobie PRL-u, miało wiele dobrych stron. Tak, chcieliśmy mieć tak sprytnego jak Reksio psa, tak samo jak i marzyliśmy o takich kumplach, jak Bolek i Lolek. Do Toli jakoś nigdy do końca się nie przekonaliśmy… I oczywiście płakaliśmy co tydzień, za każdym razem, gdy na koniec wieczorynki Miś Uszatek odziany w słodką piżamkę wypowiadał sakramentalne „Dobranoc”. W tym miejscu szczególne pozdrowienia dla Michała, który ze łzami w oczach odpowiadał „pa, Misiu, pa!”.

prl03

Skarbonka Telephone Seventies; Skarbonka TV Seventies; Skarbonka TV Fifties; Skarbonka Telephone Eighties

Co poniektórzy nawet usilnie namawiali rodziców na zakup kozy (koniecznie płci męskiej), tylko po to, aby móc ją nazwać Matołkiem… Pomysł dosyć niehumanitarny, gdy się mieszkało w blokowisku z wielkiej płyty. Ponoć z telewizyjną misją wychowawczo-dydaktyczną też nie było najlepiej. A jednak z wypiekami na twarzy śledziliśmy przygody Pi i Sigmy z Matplanety. I nawet całkiem sporo sensownych rzeczy zostawało nam w głowach po tych seansach. Prawdziwe perełki PRL-owskiej kinematografii, z racji wieku, odkryliśmy jednak dopiero po upadku systemu. Bo dla nas ”Miś” czy „Rejs” to nie tylko wiejące absurdalnym humorem komedie, ale i spory kawał historii, który z jednej strony wywołuje salwy śmiechu, z drugiej zaś zmusza do refleksji… i pamięci.

Tik-Tak w wersji slow

prl04

Zegar stołowy Radio Storage; Skarbonka Radio

Nie mieliście wrażenia, że wtedy czas płynął wolniej? Być może pamięć nas zawodzi, poza tym byliśmy dziećmi, a wtedy poczucie czasu mocno kuleje… Do momentu aż Mama donośnie krzycząca z balkonu nie postanawiała nam przerwać zabawy w podchody w kulminacyjnym momencie. Ta to miała wyczucie czasu… Bardzo à propos – zauważyliście, że teraz już jakoś nie widać i nie słychać tych krzyczących wieczorami z balkonów i okien matek? Może faktycznie poszły z duchem czasu i przestawiły się na sms-y.

Design z wielkiej płyty

Nie da się ukryć – wychowała nas wielka płyta z obowiązkową meblościanką w salonie, który wtedy jeszcze nosił czcigodną nazwę „dużego pokoju”. Szczytem nowoczesnego designu była rozkładana amerykanka, a oznaką dobrobytu boazeria w przedpokoju. Niestety nie ta ładna, malowana na biało na modłę skandynawską.

prl05

Komoda X Factory

Jakim więc cudem tak dużą popularnością cieszą się wnętrza inspirowane PRL-em? Bo polscy projektanci, pomimo wielu piętrzących się przed nimi wyzwań i trudności generowanych przez system, mieli w sobie wielką kreatywność, której efekty nie zawsze trafiały ówcześnie do produkcji masowej. A jednak nie odeszły w niebyt i zapomnienie. Od kilku już lat na rynku obserwować da się olbrzymie zainteresowanie tą tematyką, skutkujące licznymi replikami lub reinterpretacjami stworzonych za czasów PRL wzorów. Jednymi z naszych osobistych faworytów są: kultowe krzesło Muszelka, zaprojektowane w 1956 r. przez Teresę Kruszewską oraz siatkowe krzesło ogrodowe z 1968 r. autorstwa Henryka Sztaby.

Projekty te urzekają niezmiennie aktualną estetyką, a ich echa da się dostrzec nawet w produktach wykreowanych przez współczesne, zagraniczne marki.

Krzesło Muszelka, projekt: Teresa Kruszewska, 1956 r.

krzesl-copy2

3990-tile

Krzesło Plump V; Krzesło Natural Miss B Antishock białe; Zestaw 2 krzeseł Linda; Krzesło biurowe Senna

Siatkowe krzesło ogrodowe, projekt: Henryk Sztaba, 1968 r.

krzesl02